Bieszczady z PTT Nowy Sącz 16-17.02.2013

79 Wreszcie przyszedł czas na relację z kolejnej wycieczki z moimi przyjaciółmi z Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego w Nowym Sączu. Na pierwszą w tym roku dwudniówkę, z dwoma noclegami wybrano zimowe Bieszczady. Ponieważ chętnych było więcej niż zwyczajnie zebrało się nas dwa autokary. Aby już wcześnie rano w sobotę podziwiać uroki bieszczadzkiej zimy wyjazd zaplanowano na w piątek wieczorem. Grupa mniejsza, w której byłem i ja, pod przewodnictwem naszego Prezesa Wojtka zakwaterowana została w przeuroczym i kameralnym pensjonacie Chata Borsuczyny a pozostała liczna grupa w domkach Osady Magury w Strzebowiskach.

Po miłej podróży i noclegu w sobotę postanowiliśmy zdobyć Rawki od parkingu na Wyżniańskiej Przełęczy. Szlakiem czerwonym po 30 min doszliśmy do Bacówki PTTK pod Małą Rawką (http://www.rawki.pl/) i po krótkiej śniadaniowej przerwie ruszamy przetartym szlakiem w górę. Towarzyszy nam cały czas mgła i oszronione drzewa bieszczadzkiej kniei. Mimo braku dobrego światła aura stwarza niecodziennie piękną atmosferę, poruszamy się w tajemnym świecie zimowych zjaw i stworów. Na chwilę po wyjściu z lasu pokazało się słońce. Na Wielkiej Rawce tradycyjnie najwyższym celu wycieczki miła jak zawsze atmosfera , zwłaszcza przy wręczaniu legitymacji nowym członkom PTT. Raczymy się widokami i degustujemy wspaniałe nalewki ( często przyrządzane na owocach i ziołach zbieranych latem). Oczywiście są osoby które osiągają górskie cele maksymalne w tym przypadku szczyt graniczny Polski, Słowacji i Ukrainy – Krzemieniec (Kremenaros).

Czytaj dalej >>

Bieszczady – góry dalekie, sercu bliskie: Tarnica 1346 n.p.m – 12.11.2011

20 W porównaniu z „moim” Beskidem Sądeckim, Pieninami czy Gorcami te 200km z Nowego Sącza wydaje się być daleko!  Podróż samochodem do Wołosatego zajęła nam, bez szaleństw, ok. 4 godzin. Wędrówkę rozpoczynamy o godz. 9:30. Już przejście przez studnię, mimo późnej pory dnia i roku, zapowiadało wyjątkowe światło i jesienne barwy.

Szlak niebieski z Wołosatego to najkrótsza i łatwa wersja wejścia na najwyższy szczyt naszych Bieszczadów – Tarnicę. Jednak cała pętla przez Halicz, Rozsypaniec do Wołosatego zajmuje ok. 7 godzin i wymaga pewnego wysiłku. Widoki już po wyjściu z lasu zachwycają.
Falujące na wietrze trawy koloru bursztynu, buczyna mieniąca się wszelkimi odcieniami brązu, a ponad nimi góry, góry, góry…Na szczycie obserwujemy niecodzienne zjawisko – na błękicie nieba, ponad Połoniną Caryńska i Wetlińską snują się dymne smugi jak bieszczadzkie duchy. To dym wydobywający się z miejsc gdzie wypalany jest węgiel drzewny.

Czytaj dalej >>