Moje Tatry: Brestowa (Brestová 1934 m n.p.m.), Salatyn (Salatín 2048 m n.p.m), Pachoł (Pachoľa 2167 m n.p.m.)– 24.07.2012

27 Już podczas poprzedniej wycieczki na Siwy Wierch odwiedziliśmy Brestową i postanowiliśmy kontynuować wędrówkę główną granią słowackich Tatr Zachodnich. Wybraliśmy szlak niebieski z Doliny Rohackiej przez Predny Salatyn na Brestową i Salatyny a następnie na szczyt Pacholi przez Skriniarki i Spaloną. Zejście do Banikowskiej Przełęczy i Doliną Spaloną i Zieloną ponownie do Doliny Rohackiej. Jest to stosunkowo długa i mozolna trasa, wymagająca dobrej kondycji i niewrażliwości na przepaściste odcinki. Szlak rozpoczyna się na parkingu przy stacji narciarskiej pod Spaloną i odcinek na szczyt Brestowej i Salatynów wymaga pewnego wysiłku ale jest do polecenia dla wszystkich.

Po wyjściu z lasu w pasie kosodrzewiny ukazują się piękne widoki od Osobitej po Rohacze. Szczególnie interesująco prezentuje się sylwetka Kominiarskiego Wierchu ( z lewej Giewont z prawej Czerwone Wierchy ). Pierwszy posiłek spożywamy na sympatycznej polanie we wspaniałej scenerii rudych jeszcze traw i soczystej zieleni kosodrzewiny i w miłym towarzystwie Rohaczy. Idąc dalej podziwiamy rozległe widoki i bogatą już szatę roślinną. Pojawiają się osobliwości takie jak starzec krajeński czy dzwonek wąskolistny, zwracamy uwagę również na różową „kitkę” rdestu wężownika i zerwy białej. Następny odpoczynek na Brestowej, z której schodzimy do przełączki by ponownie wspiąć się na dwa wierzchołki Salatynow. Tu żarty się kończą a zaczynają Skriniarki. Ponownie należy stracić trochę wysokości ( zejście doPrzełęczy pod Dzwonem) i drapieżną postrzępioną granią wspinamy się na szczyt Spolonej. Szlak dostarcza miejscami sporych emocji wijąc się między skałami i wąskimi przesmykami blisko przepaści. Pojawiają się kolejne pięknie rzeźbione przez naturę skalne formacje. Wyobraźnia podsuwa skojarzenia z baśniowymi stworami.

Mijamy „godzillę” i słynnego skalnego „orzełka”. Miejscami mocno pracują ręce, wspinamy się z pomocą łańcuchów i klamer. Spalona bardziej przypomina trawistą łąkę niż tatrzański szczyt, odpoczywając podziwiamy widoki w kierunku Rohaczy( widoczny stawek) i Banikowa. Jeszcze tylko podejście na ostry szczyt Pacholi i można ponownie schodzić. Najpierw do Banikowskiej Przełęczy, następnie zakosami do Spalonej Doliny i dość stromymi kamiennymi schodami do Rohackiej Doliny. W miejscu Po drodze odwiedzamy oczywiście Rohacki Wodospad i mimo kiepskiego światła podziwiamy ten cud natury. Cała pętla zajęła nam ok. 9godz. z odpoczynkami. Mocno zmęczeni ale i zadowoleni na dłużej rozsiadamy się na ławeczkach przy bufecie rohackim. Z prawdziwą satysfakcją raz jeszcze przeżywamy emocjonujące chwile przy szklaneczce pienistego złotego napoju. Jak zawsze planujemy następne wyprawy…kuszą Rohacze …? Na pewno coś wymyślimy!!!…a może Małą Wysoką i Polski Grzebień, lub Rohatkę?…

Komentowano: 1 raz

  • Kelli


    March 25, 2013 07:36:14

    Fell out of bed feeilng down. This has brightened my day!

Dodaj swój komentarz:

*e-mail nie będzie publikowany.