Moje Tatry: Przełęcz pod Kopą Bielską – 17.06.2013

9 Przełęcz oddzielająca pasmo Tatr Bielskich od Tatr Wysokich jest rozległą polaną pomiędzy Jagnięcym Szczytem a Szalonym Wierchem. Jak zwykle wcześnie rano (ok. 5.00) wyruszamy z Nowego Sącza przez Piwniczną, Starą Lubownię, Spiską Białą do Tatrzańskiej Jaworiny. Zatrzymujemy się na krotko w Zdziarze na parkingu przy stacji narciarskiej i podziwiamy, na tle szafirowego nieba białe sylwetki szczytów Tatr Bielskich z Płaczliwą Skałą ( Zdziarska Vidla) na czele.

Tatrzański poranek wita nas cudownym światłem i kolorami, które zapierają dech w piersiach.  Szlak niebieski z Tatrzańskiej Jaworiny początkowo wspólny z zielonym na Lodową Przełęcz, rozdziela się po ok. 30min i skręca przez mostek  w lewo na polanę pod Muraniem. Dalej cienistym lasem wzdłuż potoku Doliną Koperszadów Zadnich ( Zadne Medodoły). Po drodze skalisty przesmyk Branka. Fotografuję przy szlaku ciekawe okazy tatrzańskiej flory o ciekawych nazwach: miesięcznicę trwałą, kuklika zwisłego, zarzyczkę górską i białe dmuchawce łopianu. Po wyjściu z lasu witają nas drewniane rzeźby dwóch sympatycznych niedźwiadków. Szlak staje się bardziej stromy i trawersuje stoki Nowego Wierchu, Hawrania i Płaczliwej Skały. Trawiaste zbocza z kępami kosodrzewiny obfitują bogatą roślinnością. To istny kolorowy botaniczny „raj”. Z wielką przyjemnością oglądamy żółte kule pełnika europejskiego poplamione  fioletowymi koszyczkami bodziszka żałobnego, podziwiamy również żółte kwiaty kuklika górskiego i fiołka dwukwiatowego. Śnieżną bielą pochwalić się może zawilec alpejski i sasanka alpejska. Fioletowe są kwiaty alpejskiej bartsji a szafirowe dzwonka alpejskiego.

Czytaj dalej >>

Tatry z PTT Nowy Sącz: Lodowa Przełęcz (Sedielko 2372 m n.p.m.) i Czerwona Ławka (Priečne sedlo 2352 m n.p.m.) 19.08.2012

52 Dwie najwyżej położone w Tatrach przełęcze dopuszczone szlakiem do ruchu. Pomysł zdobycia ich w jednym dniu wydaje się być trochę szalony. Zwłaszcza od Tatrzańskiej Jaworzyny, bardzo piękną ale też bardzo długą i wyczerpującą Jaworową Doliną. Zazwyczaj „robi” się jedną z nich. Realizacja pomysłu jest możliwa ale pod pewnymi warunkami: długi letni dzień, pewna pogoda, dobra kondycja, wytrzymałość i…determinacja! Warunki te i chęć przeżycia prawdziwej tatrzańskiej przygody przesądziły o naszym powodzeniu w ten piękny sierpniowy dzień.

W doskonałych humorach pod przewodnictwem wspaniałego śp. Ryśka Patyka startujemy z Jaworzyny Tatrzańskiej (dokładnie z wysokości 1000 m n.p.m) wczesnym rankiem. Cały czas towarzyszy nam szum potoku Jaworzynka. Podziwiamy z lewej strony wapienne formacje szczytów Tatr Bielskich wyłaniających się z zielonego „morza” smreczyny i kosodrzewiny z różowym akcentem wierzbówki kiprzycy. Z prawej strony mijamy w leśnych prześwitach urozmaicone kształty skałkowych turni i trawiastych zboczy Szerokiej Jaworzyńskiej. Kulminacją doliny jest niesamowity, postrzępiony grzebień Jaworowych szczytów, który podziwiamy z coraz wyższej perspektywy. Nie ukrywam, że wykorzystując te wspaniałe warunki do fotografowania byłem sporo spóźniony do grupy i nieco z tyłu za „Marysią zamykającą”. Nie mogłem sobie odpuścić tych prawdziwych darów losu, a właściwie darów natury. W pięknym świetle, w porannej rosie na tle nasyconej zieleni ukazywały się kolejne przyrodnicze atrakcje: żółto-pomarańczowe kępy starców górskich, szafirowe kielichy goryczki trojeściowej i tojadu mocnego, różowe kwiatostany modrzyków i miłosnej górskiej.

Czytaj dalej >>

Moje Tatry: Polski Grzebień ( 2200m n.p.m ), Rohatka ( 2288 n.p.m ) – 6.08.2012

41 Na kolejną tatrzańską przygodę wybraliśmy słynną przełęcz w słowackich Tatrach Wysokich – Polski Grzebień (Poľský hrebeň). Plan maximum to Mała Wysoka ale…wszystko zależy od pogody i naszych fizycznych możliwości. Startujemy jak, zwykle bardzo wcześnie ze Starego Smokowca. Tym razem we trójkę: Jan, Ewa i ja. Niebieskim szlakiem w niespełna godzinę dochodzimy do tatrzańskiej magistrali. Tu dalej wiedzie szlak na Sławkowski Szczyt, w prawo na Siodełko a my w lewo do Doliny Wielickiej wygodną „ceprostradą”. Wspaniała pogoda, cudne światło, w kosodrzewinowym gąszczu obchodzimy Sławkowską grań. Na tle Gerlachowskiego Kotła ukazuje się nieładna bryła schroniska: Śląskiego Domu.

Po zasłużonym śniadaniu i Zlatym Bażancie ruszamy prawym brzegiem Wielickiego Stawu w kierunku Wielickiej Siklawy. Zakosami pokonujemy kolejne progi i podziwiamy bogatą roślinność w Wielickim Ogrodzie i kolejnych kotlinach doliny. Dominują o tej porze roku szafirowy tojad mocny, kolonie różowego modrzyka a także żółte kwiaty starców górskich. Podziwiamy też osobliwe kępy różeńca górskiego i ciemiężycy zielonej. Po drodze w dolinie mijamy szmaragdowy Długi Staw i mozolnie po głazach dochodzimy do łańcuchów. Pomagają dojść do przełęczy stromą ścianką i trawersem. Niepokoi porywisty wiatr i ciężkie chmurzyska. Jednak po odpoczynku na Polskim Grzebieniu pogoda znów zaczyna dopisywać.Zaproponowałem dwa warianty dalszej wędrówki. Albo Ala Wysoka i powrót tą samą drogą albo Rohatka i Staroleśna Dolina. Decydujemy się odpuścić Małą Wysoką i poprzez widoczną „jak na dłoni” Rohatkę przejść do Doliny Staroleśnej. Szlak już w początkowym odcinku dostarcza emocji, bardzo rozdeptany najeżony stalowymi prętami dla umocnienia.

Czytaj dalej >>

Moje Tatry: Przełęcz Krzyżne (2112 m n.p.m) – Tatry Wysokie 1.08.2012 r.

65 Muszę na wstępie zaznaczyć, że Tatry w tym dniu planowane nie były. Miały być Trzy Korony lub często odwiedzany Wysoki Wierch w Małych Pieninach. Decyzja zapadła na Przełęczy Vabec nad Sarą Lubownią. Zobaczyłem Tatry i znów zatęskniłem. Wybierając się w nasze tatry, z zamierzeniem parkowania w Palenicy Bialczańskiej często korzystam z przejazdu tranzytowego przez Słowację. Z Nowego Sącza wyjeżdżam  w kierunku Chełmca i przez nową obwodnicę i most św. Kingi na Dunajcu kieruję się do Piwnicznej i byłego przejścia granicznego w Mniszku. W Starej Lubowni należy skręcić w prawo na Poprad a w Spiskiej Białej na Łysą Polanę i w lewo na parking. Po drodze mijamy wspomnianą Przełęcz Vabec, miejsce szczególnie piękne widokowo, godne polecenia na sesję fotograficzną, watro się zatrzymać by podziwiać Tatry i Góry Lawockie ponad Starą Lubownią. Dla kontrastu estetycznego, chwilę później mijamy z lewej strony szpetne i nie bardzo pachnące wysypisko śmieci z perełką architektoniczną w tle. Mam na myśli wspaniały obiekt zamku w Starej Lubowni, polecam do zwiedzenia.

Piękny poranek zatrzymał mnie w miejscowości Zdziar pod Tatrami Bielskimi, a następnie w Tatrzńskiej Jaworinie. Efektem krótkiego  spaceru są zdjęcia pachnące ziołami i świeżym sianem, we wspaniałym otoczeniem tatrzańskich szczytów. Początkowa wędrówka to „przecieranie asfaltu” czerwonym szlakiem w stronę Morskiego Oka, aż do rozwidlenia przy Wodogrzmotach Mickiewicza. Tu zaczyna się zielono znakowany szlak Doliną Roztoki do Doliny Pięciu Stawów. W ciekawym świetle ukazują się kolejne atrakcje. Tajemniczy cienisty las, spieniony potok Roztoka, wyobraźnia nasuwa baśniowe skojarzenia. Szlak wiedzie fragmentami przez leśne cmentarzysko smrekowych kikutów. W barwnym otoczeniu na tle potoku ukazuje się sylwetka Koziego Wierchu i grzebyczek „orlej perci”. Bogato prezentuje się szata roślinna. W leśnym poszyciu wśród kosodrzewiny i traw dominują paprocie. Ponad żółtymi kwiatami dziurawca pracowicie uwijają się hałaśliwe owady.

Czytaj dalej >>

Moje Tatry: Brestowa (Brestová 1934 m n.p.m.), Salatyn (Salatín 2048 m n.p.m), Pachoł (Pachoľa 2167 m n.p.m.)– 24.07.2012

27 Już podczas poprzedniej wycieczki na Siwy Wierch odwiedziliśmy Brestową i postanowiliśmy kontynuować wędrówkę główną granią słowackich Tatr Zachodnich. Wybraliśmy szlak niebieski z Doliny Rohackiej przez Predny Salatyn na Brestową i Salatyny a następnie na szczyt Pacholi przez Skriniarki i Spaloną. Zejście do Banikowskiej Przełęczy i Doliną Spaloną i Zieloną ponownie do Doliny Rohackiej. Jest to stosunkowo długa i mozolna trasa, wymagająca dobrej kondycji i niewrażliwości na przepaściste odcinki. Szlak rozpoczyna się na parkingu przy stacji narciarskiej pod Spaloną i odcinek na szczyt Brestowej i Salatynów wymaga pewnego wysiłku ale jest do polecenia dla wszystkich.

Po wyjściu z lasu w pasie kosodrzewiny ukazują się piękne widoki od Osobitej po Rohacze. Szczególnie interesująco prezentuje się sylwetka Kominiarskiego Wierchu ( z lewej Giewont z prawej Czerwone Wierchy ). Pierwszy posiłek spożywamy na sympatycznej polanie we wspaniałej scenerii rudych jeszcze traw i soczystej zieleni kosodrzewiny i w miłym towarzystwie Rohaczy. Idąc dalej podziwiamy rozległe widoki i bogatą już szatę roślinną. Pojawiają się osobliwości takie jak starzec krajeński czy dzwonek wąskolistny, zwracamy uwagę również na różową „kitkę” rdestu wężownika i zerwy białej. Następny odpoczynek na Brestowej, z której schodzimy do przełączki by ponownie wspiąć się na dwa wierzchołki Salatynow. Tu żarty się kończą a zaczynają Skriniarki. Ponownie należy stracić trochę wysokości ( zejście doPrzełęczy pod Dzwonem) i drapieżną postrzępioną granią wspinamy się na szczyt Spolonej. Szlak dostarcza miejscami sporych emocji wijąc się między skałami i wąskimi przesmykami blisko przepaści. Pojawiają się kolejne pięknie rzeźbione przez naturę skalne formacje. Wyobraźnia podsuwa skojarzenia z baśniowymi stworami.

Czytaj dalej >>

Starsze >>