Tatry z PTT Nowy Sącz: Lodowa Przełęcz (Sedielko 2372 m n.p.m.) i Czerwona Ławka (Priečne sedlo 2352 m n.p.m.) 19.08.2012

52 Dwie najwyżej położone w Tatrach przełęcze dopuszczone szlakiem do ruchu. Pomysł zdobycia ich w jednym dniu wydaje się być trochę szalony. Zwłaszcza od Tatrzańskiej Jaworzyny, bardzo piękną ale też bardzo długą i wyczerpującą Jaworową Doliną. Zazwyczaj „robi” się jedną z nich. Realizacja pomysłu jest możliwa ale pod pewnymi warunkami: długi letni dzień, pewna pogoda, dobra kondycja, wytrzymałość i…determinacja! Warunki te i chęć przeżycia prawdziwej tatrzańskiej przygody przesądziły o naszym powodzeniu w ten piękny sierpniowy dzień.

W doskonałych humorach pod przewodnictwem wspaniałego śp. Ryśka Patyka startujemy z Jaworzyny Tatrzańskiej (dokładnie z wysokości 1000 m n.p.m) wczesnym rankiem. Cały czas towarzyszy nam szum potoku Jaworzynka. Podziwiamy z lewej strony wapienne formacje szczytów Tatr Bielskich wyłaniających się z zielonego „morza” smreczyny i kosodrzewiny z różowym akcentem wierzbówki kiprzycy. Z prawej strony mijamy w leśnych prześwitach urozmaicone kształty skałkowych turni i trawiastych zboczy Szerokiej Jaworzyńskiej. Kulminacją doliny jest niesamowity, postrzępiony grzebień Jaworowych szczytów, który podziwiamy z coraz wyższej perspektywy. Nie ukrywam, że wykorzystując te wspaniałe warunki do fotografowania byłem sporo spóźniony do grupy i nieco z tyłu za „Marysią zamykającą”. Nie mogłem sobie odpuścić tych prawdziwych darów losu, a właściwie darów natury. W pięknym świetle, w porannej rosie na tle nasyconej zieleni ukazywały się kolejne przyrodnicze atrakcje: żółto-pomarańczowe kępy starców górskich, szafirowe kielichy goryczki trojeściowej i tojadu mocnego, różowe kwiatostany modrzyków i miłosnej górskiej.

Czytaj dalej >>

Moje Tatry: Polski Grzebień ( 2200m n.p.m ), Rohatka ( 2288 n.p.m ) – 6.08.2012

41 Na kolejną tatrzańską przygodę wybraliśmy słynną przełęcz w słowackich Tatrach Wysokich – Polski Grzebień (Poľský hrebeň). Plan maximum to Mała Wysoka ale…wszystko zależy od pogody i naszych fizycznych możliwości. Startujemy jak, zwykle bardzo wcześnie ze Starego Smokowca. Tym razem we trójkę: Jan, Ewa i ja. Niebieskim szlakiem w niespełna godzinę dochodzimy do tatrzańskiej magistrali. Tu dalej wiedzie szlak na Sławkowski Szczyt, w prawo na Siodełko a my w lewo do Doliny Wielickiej wygodną „ceprostradą”. Wspaniała pogoda, cudne światło, w kosodrzewinowym gąszczu obchodzimy Sławkowską grań. Na tle Gerlachowskiego Kotła ukazuje się nieładna bryła schroniska: Śląskiego Domu.

Po zasłużonym śniadaniu i Zlatym Bażancie ruszamy prawym brzegiem Wielickiego Stawu w kierunku Wielickiej Siklawy. Zakosami pokonujemy kolejne progi i podziwiamy bogatą roślinność w Wielickim Ogrodzie i kolejnych kotlinach doliny. Dominują o tej porze roku szafirowy tojad mocny, kolonie różowego modrzyka a także żółte kwiaty starców górskich. Podziwiamy też osobliwe kępy różeńca górskiego i ciemiężycy zielonej. Po drodze w dolinie mijamy szmaragdowy Długi Staw i mozolnie po głazach dochodzimy do łańcuchów. Pomagają dojść do przełęczy stromą ścianką i trawersem. Niepokoi porywisty wiatr i ciężkie chmurzyska. Jednak po odpoczynku na Polskim Grzebieniu pogoda znów zaczyna dopisywać.Zaproponowałem dwa warianty dalszej wędrówki. Albo Ala Wysoka i powrót tą samą drogą albo Rohatka i Staroleśna Dolina. Decydujemy się odpuścić Małą Wysoką i poprzez widoczną „jak na dłoni” Rohatkę przejść do Doliny Staroleśnej. Szlak już w początkowym odcinku dostarcza emocji, bardzo rozdeptany najeżony stalowymi prętami dla umocnienia.

Czytaj dalej >>

Moje perełki fotograficzne: “Prawie zima”

Prawie zima Beskid Sądecki – to góry moje ukochane to całe moje życie. Są to góry mniej znane i mniej popularne w porównaniu np. z Tatrami. Dzięki temu można tu odnaleźć spokój, odetchnąć świeżym powietrzem i zapomnieć o szarej codzienności. Mimo, że na co dzień lubię dłużej pospać, to gdy dzień wcześniej prognoza pogody zapowiada się obiecująco i mam wolny dzień, wstaję bardzo wcześnie. Czasami nie jest to łatwa decyzja zwycięża jednak ciekawość i ten dreszczyk emocji: gdzie dzisiaj pojadę, jaka spotka mnie przygoda, a może zrobię ciekawe zdjęcie…jak  będzie…??? Lubię wędrować wcześnie rano i lubię wtedy fotografować. Jest cicho, pusto tylko natura i ja.

Wbrew pozorom to nie lato, w mojej krainie jest tą najkorzystniejszą porą roku na zrobienie ciekawego zdjęcia. Bywały lata, że przez długi czas panowała deszczowa i burzowa pogoda. Zajmowało to całe tygodnie i mimo wolnego wtedy czasu nie było możliwości wykonania zdjęć krajobrazowych (np. rok 2011). Listopad – zazwyczaj szary, mglisty i deszczowy, dla mnie fotografującego „kolorysty” był miesiącem  najmniej atrakcyjnym pod względem warunków do podziwiania krajobrazów i ich fotografowania. Nie dotyczy jednak to listopada 2011 r. Można powiedzieć, że był rekordowy pod względem efektów fotograficznych. Można by pomyśleć, że taka piękna jesień była nagrodą natury za nieudane lato. W Polsce ta pora roku zwie się „babim latem” . Fotografię „prawie zima” zrobiłem z polany Obidza we wspomnianym Beskidzie Sądeckim, w jeden z ostatnich poranków listopadowych w 2011 r. Tytuł dość dosłownie oddaje klimat tej fotografii. Z porannych mgieł wynurzają się kolejne  górskie wierzchołki. W dolinach panuje jeszcze złota jesień  a w górach po mroźnej nocy świat pokryty jest białym „pudrem” – czy to już zima?

Czytaj dalej >>

Małe Pieniny: Wysoki Wierch (899 m. n.p.m)

20 Niewysoka kopa w paśmie Małych Pienin wspaniała widokowo, jedna z moich ulubionych fotograficznych miejscówek. Są różne wersje dotarcia na szczyt. Najszybciej bo w 45 min. z uroczego parkingu na Leśnickiej Przełęczy (Słowacja). Od polskiej strony z Jaworek przez Durbaszkę (po drodze schronisko), ok. 2 godz. Można posłużyć się wyjazdem kolejką krzesełkową ze Szczawnicy na Palenicę. Stąd spacerkiem przez Szafranówkę niebieskim szlakiem ok. 1,5 godz. do skrzyżowania ze szlakiem żółtym wiodącym ze słowackiego Wielkiego Lipnika do Szlachtowej. W 10 min. jesteśmy na szczycie.

Taką właśnie wersję wybrałem w październikowe popołudnie, z myślą fotografowania o „złotej godzinie”. Ponieważ dojechałem do Szczawnicy zbyt wcześnie to chętnie pospacerowałem brzegiem Dunajca obserwując w pięknym świetle i jesiennych barwach płynące tratwy. Po wyjeździe kolejką na Palenicę niedaleko za Szafranówką zboczyłem nieco na pobliską polanę już na terenie Słowacji. Jest to przepiękne miejsce z widokiem na Trzy Korony, Sokolicę i skalne otoczenie Leśnickiego Potoku. Dodatkową atrakcją okazało się stado pasących się owiec (oczywiście zapytałem o zgodę na fotografowanie właściciela stada i szczekających opiekunów). Kolejnym, godnym polecenia miejscem widokowym leżące blisko szlaku są Łaźne Skałki (trzeba trochę uważać!). Spacer rozległymi polanami dostarcza wielu wrażeń, widać w dole zabudowę Szczawnicy, warto się też zatrzymać i odwrócić w kierunku Trzech Koron. Na Wysoki Wierch docieram o właściwej porze. Dopisało światło i jesienne barwy.

Czytaj dalej >>

Moje Tatry: Przełęcz Krzyżne (2112 m n.p.m) – Tatry Wysokie 1.08.2012 r.

65 Muszę na wstępie zaznaczyć, że Tatry w tym dniu planowane nie były. Miały być Trzy Korony lub często odwiedzany Wysoki Wierch w Małych Pieninach. Decyzja zapadła na Przełęczy Vabec nad Sarą Lubownią. Zobaczyłem Tatry i znów zatęskniłem. Wybierając się w nasze tatry, z zamierzeniem parkowania w Palenicy Bialczańskiej często korzystam z przejazdu tranzytowego przez Słowację. Z Nowego Sącza wyjeżdżam  w kierunku Chełmca i przez nową obwodnicę i most św. Kingi na Dunajcu kieruję się do Piwnicznej i byłego przejścia granicznego w Mniszku. W Starej Lubowni należy skręcić w prawo na Poprad a w Spiskiej Białej na Łysą Polanę i w lewo na parking. Po drodze mijamy wspomnianą Przełęcz Vabec, miejsce szczególnie piękne widokowo, godne polecenia na sesję fotograficzną, watro się zatrzymać by podziwiać Tatry i Góry Lawockie ponad Starą Lubownią. Dla kontrastu estetycznego, chwilę później mijamy z lewej strony szpetne i nie bardzo pachnące wysypisko śmieci z perełką architektoniczną w tle. Mam na myśli wspaniały obiekt zamku w Starej Lubowni, polecam do zwiedzenia.

Piękny poranek zatrzymał mnie w miejscowości Zdziar pod Tatrami Bielskimi, a następnie w Tatrzńskiej Jaworinie. Efektem krótkiego  spaceru są zdjęcia pachnące ziołami i świeżym sianem, we wspaniałym otoczeniem tatrzańskich szczytów. Początkowa wędrówka to „przecieranie asfaltu” czerwonym szlakiem w stronę Morskiego Oka, aż do rozwidlenia przy Wodogrzmotach Mickiewicza. Tu zaczyna się zielono znakowany szlak Doliną Roztoki do Doliny Pięciu Stawów. W ciekawym świetle ukazują się kolejne atrakcje. Tajemniczy cienisty las, spieniony potok Roztoka, wyobraźnia nasuwa baśniowe skojarzenia. Szlak wiedzie fragmentami przez leśne cmentarzysko smrekowych kikutów. W barwnym otoczeniu na tle potoku ukazuje się sylwetka Koziego Wierchu i grzebyczek „orlej perci”. Bogato prezentuje się szata roślinna. W leśnym poszyciu wśród kosodrzewiny i traw dominują paprocie. Ponad żółtymi kwiatami dziurawca pracowicie uwijają się hałaśliwe owady.

Czytaj dalej >>

Starsze >>

<< Nowsze